Koniki →

Piękne słońce, rejs łodzią, na szczęście nie za gorąco, bo wiał delikatny wiatr. Zaparkowaliśmy na małej głębokości, szybki klar (bo jednak słońce w skafandrze grzeje), chlup do wody i jazda. Azymut po płaskim 300. “Choćby nie wiem co trzymamy 300”. I tak było. Sławek i Justyna prowadzą, Oskar i Maciek za nimi. W pewnym momencie powstał jakiś problem z latarką Maćka, zatrzymali się na 30 sekund i już grupa się rozpadła. Ale to nic, zgodnie z założeniami systemu buddy parami płyniemy dalej. Sławek i Justyna ruszyli lekko w prawo i pływali po stoku, pod koniec natknęli się na drzewo, leżące w poprzek stoku. Jak to Sławek powiedział: “Wyeksplorowaliśmy nowy odcinek Hańczy”, żeby nie powiedzieć, że niczego nie widzieli ;).
Oskar i Maciek w czasie schodzenia po rozłączeniu natrafili na kamienny garb i ruszyli nim w dół. I dobrze. Trafili idealnie na ściankę. Kamienna grobla zmieniła się w skalną. Super. Ruszyli w prawo, a tam ostry stok i znów uskoki, tworzące wnękę w stoku średnicy ok. 10 m. Oskar nawet kiedyś tu był z kamerą, ale kilka lat temu i to krótko. Tym razem mieli trochę więcej czasu. Za wnęką nic nie ma, zatem wrócili na miejsce, w którym skalna grań przechodzi w kamienną. Ruszyli w górę. Dno układało się bardzo zaskakująco, w końcu trafili na górkę podwodną, gdzie nastąpiła zmiana gazów. Dalej na azymut 120 (powrotny) i trafili prosto w łódkę. Sukces :).
Ekipa: Maciek, Sławek, Oskar, Justyna.
Gazy: air+Nx50(+oxy dla grubasów 😉
Tekst: Oskar Kielczyk – Klub Płetwonurków Skalar Białystok
Zdjęcia: Sławomir Paniczko

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *