Księżycówka

Zima pełną gębą, śniegu nad Hańczą całkiem sporo, w dalszym ciągu nie mieliśmy dostępu do łódki, więc wybraliśmy wyjątkowo parking nr 2. Na szczęście udało się dojechać pomimo letnich opon.

Parking drugi….. dawno tu nie byłem, oj dawno, kilka lat. Nie lubię tego parkingu, ma strome podejście pod górkę, a ścianka jest bez problemów dostępna z pierwszego parkingu, więc rzadko tu bywam, jednak Oskar kiedyś coś zobaczył pomiędzy drugim a trzecim parkingiem, jakiś uskok, i chciał temat bardziej zbadać. A od razu mieliśmy popłynąć na księżycówkę. Plan jest.

Wysiadając z samochodu poczułem na twarzy mroźną bryzę, brr….. temperatura powietrza -7, założyłem kominiarkę i zająłem się klarowaniem sprzętu, w międzyczasie Oskar poniósł stage na dół, po chwili wraca przemoczony. No tak, oprócz stromego podejścia, samo dojście do wody jest nieciekawe, w lato pewnie daje radę, ale teraz jest ślisko, na wejściu duże kamienie, okazało się że na jednym z nich Oskar się poślizgnął i wpadł do wody. Jest mi zimno, trudno mi sobie wyobrazić co czuje Oskar, który właśnie rozbiera się z mokrych ciuchów i ubiera w suche. Fajny początek :D.

Wchodzę do wody i jak to ostatnio, czuję wlewającą się lodowatą wodę do buta, czym prędzej kładę się na wodzie, w poziomej pozycji woda wlewa się zdecydowanie wolniej, albo mam tylko takie wrażenie, płetwy, stage, rozciąganie ocieplacza, ogarniam już pod wodą. Rozpoczyna się podwodna przygoda……. Woda wygląda fajnie, pstrykam zdjęcia, płyniemy na północ, po kilku minutach, postanowiłem sprawdzić manometr, macam szukam, i nie mogę go znaleźć. Nie ma go na karabinku i nie daję rady go samodzielnie znaleźć. Podpływam do Justyny i próbuję jej pokazać żeby mi pomogła, popatrzyła na mnie i zamiast go poszukać pokazuje mi że się źle czuje i kończy nurkowanie. Co do jasnej, to ja tu mam problem :D, zastanawiam się co robić, gonić chłopaków którzy popłynęli już w siną dal, czy odstawić ją na brzeg. Pokazuję że wychodzimy razem, ale Justyna stanowczo pokazuje że kończy sama, a mi żeby płynął dalej. Wiec pognałem za nimi, dognałem ich dopiero na 30 metrach, po dłuższej chwili, no i pokazuje znowu, tym razem dla Oskara że nie mogę odszukać manometru. Coś tam zaczął mi z tyłu gmerać, szarpać i po chwili eureka, puka i podaje mi manometr. Kontynuujemy przygodę…..

Kilka razu pływałem już z trzeciego parkingu na pierwszy, nic ciekawego nie widziałem po drodze, tylko księżycówkę, tak było i tym razem, gdy dopływaliśmy do ścianki, zobaczyłem powbijane białe paliki, dosyć gęsto, nie widziałem ich tu wcześniej, macham latarką i je pokazuje, schodzimy po nich coraz niżej, ja robię to zdecydowanie szybciej, zostawiam chłopaków w tyle, ciekawi mnie co jest na ich końcu. Spoglądam na komputer, jest już 30 minuta nurkowania, głębokość 52 metry, deco już sporo, a my nawet nie dopłynęliśmy jeszcze do ścianki, odpuszczam i zawracam, innym razem to sprawdzę.

Po wypłycaniu, prawie od razu pojawiła się ścianka, widziałem ją już wiele razy, ale mimo to ciągle mi się podoba, jest dosyć krótka, za to dosyć wysoka. Oglądamy ją, Oskar robi zdjęcia, ja też próbuję, ale jesteśmy za głęboko, prawie nie ma tu światła słonecznego. Spoglądam na komputer, trochę już bogato, TTS 30 minut, będzie zimno. W 45 minucie przepinamy się na EAN50, widzę że u Oskara coś nie odpaliło, kręci gałką od zaworu przy każdym oddechu, automat mu podmarzł, pomału wracamy, woda wygląda rewelacyjnie, pstrykam sporo zdjęć.

Na 9 metrach Robert mi pokazuje że mu się nitrox skończył, hmmmm miał 90 barów……. co jest, powinien jeszcze mieć, co prawda długo zabawiliśmy na 21 metrach ale mimo wszystko, u mnie TTS ciągle ponad 20 minut, podpływam do Roberta i zerkam na jego komputer, a u niego TTS 54 minuty. Ku….. szybka kalkulacja, i już pokazuje do Oskara który niczego nie widział, wypłycamy, ty się przepinaj na Tlen a EAN50 oddaj dla Roberta który tlenu nie ma. Zrozumiał w locie i tak zrobił. Jak oddawał, ciekawiło mnie jak tam będzie z zamarzającym automatem. Z drobnymi problemami Robert już dokończył deco na pożyczonej butli.

Na koniec pobawiłem się jeszcze drugim aparatem w zdjęcia macro, i wyszedłem z wody w 90 minucie. W sumie nie było mocno zimno, tydzień wcześniej bardziej zmarzłem. Temperatura wody 4.2 do 4,5 stopnia.

Widoczność 14 metrów.

One thought on “Księżycówka

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *