Podlodowe ślimaki.

Dwa tygodnie przerwy, ale jest w końcu jedziemy. Tym razem pojechaliśmy w trójkę w składzie Ja, Miecio i Wiktor. Jezioro już niestety skute lodem, ale za to jest w miarę ciepło. Na miejscu zapada decyzja że wycinamy przerębel i nurkujemy od Kalcherta. Nie będę ukrywał że nie napawało mnie to optymizmem, z prostego powodu, tam nic nie ma, chciałem pojechać na jedynkę i zrobić w miarę normalnego nurka. Wiec zmieniam wewnętrzne cele i postanawiam przetestować skafander nad którym się zastanawiam czy kupić i popstrykać zdjęcia macro.Wycinanie przerębla poszło szybko i sprawnie, grubość lodu oceniam na 14 cm. Do wody wszedłem jako pierwszy, chwilę po mnie do wody weszła kamerka Darka, tylko że bez Darka :D. Po chwili weszli do wody Wiktor z Radkiem i popłynęli szukać głębszej wody, a ja czekam na Miecia, sprawdzając nowy skafander. Sporo to trwało, ale w końcu mu się udało i zaczęliśmy się oddalać od przerębla. Dosyć szybko się orientuję że jest super, jest bardzo dużo ślimaków, a do tego powychodziły ze swoich muszelek, więc płyniemy w iście ślimaczym tempie co chwilę się zatrzymując na robienie zdjęć ślimakom. Tempo było mega, od przerębla odpłynęliśmy jakieś 70 metrów i zajęło nam to z 50 minut. Po powrocie popłynęliśmy jeszcze pod niebieski pomost, no i niestety musiałem kończyć, ciepło mi było, ale sikać mi się tak chciało, że mało mi szwów na pęcherzu nie rozerwało. Maksymalna głębokość 5,2 metra 🙂 czas 77 minut, temperatura wody 2,5 stopnia, widoczność oceniam na jakieś 12 metrów, ale tym razem nie mierzyłem.

 

2 thoughts on “Podlodowe ślimaki.

  1. Jakoś nie było czasu od razu napisać, a teraz jakoś mi się nie chce. Może jeszcze coś napiszę.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *