Ścianki na zachodnim brzegu.

Trochę czasu mineło od ostatniego nurkowania , ale sprawy domowe prawie już ogarnięte, więc razem z Oskarem jak to w niedzielę, wyskoczyliśmy nad jezioro. Tym razem postanowliśmy że dawno nie byliśmy na zachodnim brzegu. Czyli na popularnej ściance po drugiej stronie jeziora, tytaj gdzie jest popularny dzwonek. W nocy przestawiliśmy zegarki, więc można było pospać dłużej, dodatkowo umówiliśmy się z Andrzejem Markiewiczem dopiero na 11. Wiec bez zbytniego pośpiechu było tym razem.

Na jeziorze wiało okrutnie, do tego dosyć wysoka fala i padająca zimna mżawka, po prostu wymarzone warunki na nurkowanie. Na szczęście pod wodą widoczność się poprawiła od mojego ostatniego nurkowania. Najpierw popłynęliśmy na grań na 43 metrach, potem skierowaliśmy się na północ, na drugą grań, która podobno granią nie jest :D, czyli coś co przypomina grzebień koguta, w tym miejscu ścianka zachowała się w prawie nie naruszonym stanie, od razu widać że z racji odległości mało osób tutaj dopływa, zostaliśmy tutaj na dłużej popstrykać fotki. Wracając spotkaliśmy jeszcze bardzo ładną kolonię bakterii (jak się dowiedzieliśmy martwych bakterii) W sumie zeszło się 80 minut. Termoklinę dało się wyczuć już na 15 metrach. Temperatura znośna, a widoczność daje radę.

Na koniec jak dzieciak zgubiłem płetwę, ale ponowne zejście po niż nie wchodziło w grę, więc nurkuje sobie dalej. Mam nadzieję jeszcze z nią ponurkować.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *