Cztery ścianki na jednym nurkowaniu.

Spotykamy się w klubie jak zwykle około 7 rano, w czasie jazdy zastanawiamy się, gdzie tym razem zanurkować. Rzucam propozycję że skoro jest ciepła woda można zrobić trasę widokową nr2. Czyli nurkowanie z plaży u Tomka Marcinkiewicza. Nurkuję razem z Oskarem, Miecio postanowił sprawdzić konfigurację singlową przed wakacjami (tak jakby było co tam sprawdzać, a może zapomniał?). W czasie ubierania się zaczyna padać deszcz, zrobiło się troszkę chłodniej, ostatnie upały dają się we znaki, ale i tak wchodzę do wody cały spocony.

Płyniemy najpierw na 8 metrach (nie za ciepło, nie za zimno fajna tutaj ta woda) po około 15 minutach schodzimy głębiej, nie był to zwykły mulisty stok, coś się działo, kamienie, uskoki. Na dole odnajdujemy pierwszą ściankę. Nie za duża, nie za piękna, ale zawsze to ścianka. Pstrykamy fotki i płyniemy dalej na drugą ściankę, która jest kilka minut dalej. Tak też się stało. Po kilku minutach robimy już zdjęcia drugiej ściance. Coś mi się tylko nie podoba, dlaczego ta druga jest większa od pierwszej, przecież powinno być odwrotnie. Myślę sobie, że zapewne nie obejrzeliśmy wszystkiego przy pierwszej. Czas płynąć dalej na ściankę kredową, pokazuje Oskarowi że stąd jest 20 minut płynięcia. Po kilku minutach natrafiamy na znaną już nam płytę. Pochodzenia płyty nie potrafimy określić, blok jest ciężki a prawdziwą zagadką jest skąd się tu wziął? Zaraz płyta tutaj? Jak to… płyta powinna być przed pierwszą ścianką, a to znaczy…

A to znaczy, że dwie poprzednie ścianki nie były tymi o których myślałem i oglądałem je pierwszy raz, a do znanej dopiero dopłyniemy. Tak też się stało, po chwili dopływamy już do znanej mi ścianki, rozpoznaję ją, jest zdecydowanie większa od poprzednich. Oglądamy ją, a powietrza w butlach ubywa, mamy już 60 minutę nurkowania. Po krótkiej wymianie znaków, postanawiamy popłynąć na kolejną ściankę. To już będzie czwarta na tym nurkowaniu. Tą również już znaliśmy, jest mniejsza od poprzedniej ale większa od dwóch pierwszych. W 75 minucie zawracamy, ale żeby nie wpłynąć w zatokę, płyniemy jeszcze na 20 metrach. Po minięciu trzeciej ścianki dopiero rozpoczynamy wynurzenie. Powrót bez przygód, ean50, tlen i z 40 minut płynięcia.

Przed samą plażyczką Oskar zauważa węgorza. Próbujemy mu robić zdjęcia, ale nie był zainteresowany pozowaniem, spokojnie i powolnie wpływa w gęste zarośla.

W planie było dopłynięcie do ścianki kredowej, niestety nie daliśmy już rady, rozpoczęliśmy zanurzenie w 15 minucie, a powinniśmy w 30. Wyszło z tego super nurkowanie, na którym obejrzeliśmy 4 ścianki.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *