Ponownie macro.

Tym razem pojechałem z planem powtórzenia sesji zdjęciowej małym obiektom żyjącym w jeziorze Hańcza, tylko tym razem byłem już uzbrojony w światła wideo. Samotna podróż upłynęła mi słuchając wykładów Jacka Bartosiaka o potędze Chińskiej. Na miejscu byłem stosunkowo wcześnie, ponownie na pierwszym parkingu nikogo nie zastałem. W tym momencie dostałem oświecenia, o rzesz, PRZERĘBEL! No tak, nie wziąłem pod uwagę, że mogło nikogo nie być i nie ma przerębla. Jezioro zasypane nowym śniegiem, a po zeszłotygodniowej dziurze nie ma śladu. Krótki rekonesans uświadomił mi, że nie mam szans zrobić dziury butlą. Pojechałem zatem na trzeci parking w nadziei, że może tam ktoś wczoraj nurkował. Niestety tam również pusto, pełen zrezygnowania skręcając na drugie pole, zauważyłem samochody na pierwszym. Eureka! Łukasz Drucis wraz z chłopakami z Suwałk wybijali już siekierami dziurę obok łódki Andrzeja.

Klar, tabliczka czekolady i do wody. A tam ciemno, śnieg na lodzie na tyle skutecznie zasłaniał światło, że bez lamp nie byłoby szans na jakiekolwiek zdjęcia. Momentami miałem wrażenie że robię nocne nurkowanie.Generalnie bez światła jakoś tak nieprzyjemnie było, do tego temperatura wody spadła do 3,1 stopnia. Światełka robiły robotę, tylko zestaw aktorów podobny. Pokręciłem się koło przerębla pstrykając trochę fotek do 55 minuty, w tym momencie zgasły światła. Jeszcze kilka fotek przy przeręblu chruścikom i w 62 minucie zakończyłem nurkowanie.

Wniosek po nurkowaniu: Przydałyby mi się do takich nurkowań krótsze ramiona do świateł.

Złota myśl: Za żadne pieniądze, nie kupisz sobie drugiego życia.

One thought on “Ponownie macro.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *